Rok 2024

AUTOR

„kroniki wojenne. Jedna bardzo dobra o statku uchodźców, zbombardowanym na Morzu Śródziemnym. (…) Potem pokazali szalupę pełną dzieci i latający nad nią helikopter. Na dziobie siedziała kobieta w średnim wieku (…) z chłopczykiem na ramionach może trzyletnim. (…) kobieta otoczyła go ramionami i pocieszała chociaż sama była zielona ze strachu (…). potem helikopter zrzucił na nich 20-kilogramową bombę (…) wybuchły entuzjastyczne oklaski.”

Póki co nie słyszymy jeszcze o zrzucaniu bomb ani na łodzie płynące na Lampedusę ani na ludzi uwięzionych w Puszczy Białowieskiej. Ale przecież 8 lat temu słynny prawicowy filozof powiedział, że te łodzie należy zatapiać. Niedługo później w TVP INFO, Republice i Trwam dominowały materiały mówiące o “powodziach migrantów”, a w prasie i nawet podręcznikach szkolnych zaroiło się od tekstów o “walce cywilizacji islamskiej i chrześcijańskiej”. Ba! Te taktyki sięgają przecież samego początku naszego wieku i “wojny z terroryzmem”, która już w parę dni po jej ogłoszeniu poskutkowała linczami na niewinnych. Czy ten cytat jest nam więc tak daleki?

Przecież całkiem niedawno mieliśmy ogólnopolską akcję „Murem za polskim mundurem”. Zenona Martyniuka śpiewającego dla strażników granicznych, którzy spychali ciężarną kobietę z ciężarówki. Szczęśliwych patriotów, którzy przywieszali sobie znak Polski Walczącej, patrząc z dumą i spokojem na zdjęcia przemarzniętych i wygłodzonych dzieci, siedzących zimą, na gołej ziemi, w środku puszczy (obok nich uzbrojeni po zęby polscy strażnicy graniczni). Przecież te dzieci wysłał osobiście Łukaszenko razem z Putinem w ramach wojny hybrydowej, a poza tym to białoruska straż graniczna robi to samo!

Film „Zielona Granica” dostał cztery nagrody na Międzynarodowym Festiwalu Filmowym w Wenecji oraz nagrodę „Orły”. Przed i w okolicach jego premiery cieszył się ogromną popularnością przez kontrowersje – wzniecane przecież głównie przez PiS. Sam film okazał się, w moim odczuciu, całkiem racjonalnie opisywać perspektywę strażnika granicznego – zdecydowanie daleko mu do białoruskiej propagandy. Za poprzednich rządów pójście na ten film w kinie było już swego rodzaju protestem przeciw władzy. Mówili o nim właściwie wszyscy politycy opozycji i chyba wszyscy pochwalili się tym, że na nim byli. Kiedy Agnieszka Holland odbierała „Orły” niecałe dwa tygodnie temu, było już całkiem cicho o kryzysie granicznym.

Cicho o kryzysie granicznym zrobiło się już wtedy, gdy skończyła się batalia o „taktykę” odbierania wyborców Konfederacji, którą zastosował Donald Tusk. Ogromna większość osób, które porównywały sytuację na granicy do Szoa, już całkowicie umilkły, jakby w niemym zachwycie, po zwycięstwie w wyborach.

Dziennikarze wszystkich stacji zachwyceni są nowymi zbrojeniami, rekordowymi wydatkami na wojsko (największymi w regionie, Europie, NATO, na świecie!), przyjaźnią polsko-amerykańską, silnymi armiami naszych europejskich sprzymierzeńców. Zdaje się, że wszyscy już szykują się do wojny. Rekordowa liczba ochotników zgłasza się do Wojska Polskiego. Specjaliści w dziedzinie raczej mówią, że Putin nie odważy się pójść na wojnę z NATO, a jednak Donald Tusk bez zawahania powiedział, że żyjemy w czasach przedwojennych.

W wykreowanej przez media i obecny rząd atmosferze zastraszania zbliżającą się wojną światową, kryzys na granicy musi się zdawać czymś małym. Przecież za chwilę mają zginąć miliardy!

Ta „lada chwila”, kiedy przyjdzie do nas wojna, trwa już ponad dwa lata. Kryzys humanitarny na granicy polsko-białoruskiej trwa od ponad trzech lat. Minister Kierwiński miał 4 miesiące, żeby zakończyć przelewanie krwi niewinnych. Czemu miałby? Przecież Unia Europejska nie ma już nic do zarzucenia Polsce – w końcu postępuje zgodnie z aktualną polityką FRONTEXu. Szacuje się, że w całej Unii Europejskiej dochodzi do 600 push-backów dziennie.

Cytat, od którego zacząłem, pochodzi z ulubionej powieści liberałów, zatroskanych patriotów i wszystkich innych „konserwatywnych wolnościowców”. Jest to „Rok 1984” George’a Orwella. Gdy spojrzeć na komentarze dotyczące granicy, na zachwyt propagandą wojenną, pasję, z jaką mówi się o wojnie hybrydowej, której Polska pada ofiarą, trudno jest się dziwić, że ta przepowiednia jest zapomniana. Po prostu trudno uwierzyć, że rząd demokratycznego kraju, zamiłowanego w wolności i prawach człowieka i obywatela, milczy o dziesiątkach tysięcy ludzi umierających z głodu, zimna i chorób. Ale jak łatwo nazwać ich wszystkich dywersantami, szpiegami, złodziejami – wrogami narodu. Jak wiele poważniej brzmi „bezpieczeństwo państwowe” od „empatii”.  

Poznaj socjalistów!

PPS jest najstarszą partią polityczną w Polsce. Poznaj nasze dążenia i cele: działania parlamentarne, manifestacje i nie tylko. Od 1892 roku do dziś.

Przewiń do góry