Marsz wstydu. Endecy znowu idą przez Warszawę

SONY DSC
AUTOR

Jak co roku, środowiska endeckie wraz z faszystowskim ONR zorganizowały w centrum Warszawy przemarsz nazywający sam siebie „Marszem Niepodległości”. Inicjatywa zyskała aprobatę jeszcze rządzącego PiSu. Marsz wyruszył z ronda nazwanego imieniem Romana „Z carem pójdę, ale gdy trzeba bronić Polski ucieknę” Dmowskiego.

Idea marszu brzmi dumnie – ma pokazać przywiązanie Polaków do Polski. Ale jak jest naprawdę? Prawdziwą intencją organizatorów jest promowanie zgubnego nacjonalizmu oraz wykorzystywanie w większości nieświadomych rodzin jako zakładników polityki skrajnej prawicy.

Ale zacznijmy od początku – od czego to wszystko się zaczęło?

Jest rok 2011. Młodzież Wszechpolska wraz z faszystami z Obozu Narodowo-Radykalnego organizują swój drugi marsz. Od samego początku nie jest spokojnie. Zaczynają się pierwsze przepychanki z policją. Nacjonaliści rzucają w policjantów kamieniami. Na tym się nie kończy, w stronę policji są rzucane również petardy i butelki. Nawet organizator marszu Robert Winnicki, późniejszy poseł z ramienia Kukiz’15 i Konfederacji, swoimi apelami nic nie zdziałał i endecy dalej byli agresywni.

Warszawski ratusz delegalizuje marsz, ale demonstrujący idą dalej. Dalsza część marszu przebiega jedynie trochę spokojniej – zaczyna się walka endeków z największym zagrożeniem – wozami transmisyjnymi mediów. Uczestnicy doszczętnie niszczą jeden z wozów, podpalając go.

Tak właśnie wyglądała przez lata „wielka impreza patriotyczna” tak zaciekle broniona przez PiS i Konfederację.

Co się zmieniło przez 12 lat? W sumie nie aż tak dużo. W tym roku było mniej burd i nie paliło się samochodów. Za to endecy walczyli innym sposobem – paleniem flag i banerami. Na sam początek „imprezy” spalono flagi LGBTQIA+ oraz Unii Europejskiej. Widocznie narodowcy odkryli ogień i lubią zapach spalonego plastiku.

Równie ciekawe były banery niesione przez endeków. Oprócz klasycznych banerów atakujących media, pojawiły się krzyże celtyckie, symbole faszyzmu, falangi, symbole rasistowskie… To wszystko na marszu wspieranym przez nasze państwo!

Na szczęście jest to najpewniej ostatni raz, kiedy Marsz Niepodległości tak wygląda. W następnym roku impreza odbędzie się najpewniej przy dezaprobacie rządu i z mniejszymi funduszami. Pierwszy raz od lat, fundusze nie będą spadać organizatorom z nieba, jak to miało miejsce za rządów prawicy.

Taka sytuacja tworzy szansę. Wszyscy ludzie świętujący 11 listopada potrzebują alternatywy. Również dla socjalistów z PPS Święto Niepodległości jest nadzwyczaj ważne.

Poznaj socjalistów!

PPS jest najstarszą partią polityczną w Polsce. Poznaj nasze dążenia i cele: działania parlamentarne, manifestacje i nie tylko. Od 1892 roku do dziś.

Przewiń do góry