Jak przetrwać w kryzysie? Odpowiedź na „porady” rządu

pexels-markus-spiske-95212
AUTOR

Wiele lat temu Jerzy Urban, popularny w tamtym czasie felietonista oraz rzecznik słusznie minionego rządu, popełnił artykuł w którym przewrotnie udowadniał, że bogaci potrzebują więcej pieniędzy niż biedni, bo więcej wydają. Można to uznać za gorzki żart, ale trochę prawdy w tym jest. Niestety zabrakło porady jak żyć bez kasy, a żyło się niełatwo. Świat pracy marnie zarabiał, w sklepach mieliśmy ocet i musztardę, wolność słowa i inne prawa obywatelskie budziły duże wątpliwości.

Było, minęło, Polacy tupnęli nogą i doszło do transformacji ustrojowej. Społeczeństwo, dzięki bolesnym reformom pana prof. Balcerowicza, zaakceptowało kapitalizm i prozachodni kurs polityki. Niestety, po okresie w miarę stabilnym dopadły nas kłopoty, pandemia, wojna na granicy, hybrydowy atak Białorusi, kryzys energetyczny, drożyzna , inflacja i znaczne pogorszenie się stosunków z UE.

W takiej sytuacji z nadzieją patrzymy na rząd, bo na kogo. Działania naprawcze to jego prerogatywa. Niestety zagrożeń przybywa, a działania są jakieś takie mało skuteczne. Jednak w jednej dziedzinie władza jest aktywna; w udzielaniu rad, jak mamy sobie poradzić samodzielnie. Mamy zbierać chrust, mniej jeść, zaopatrzyć się w ciepły kocyk na zimę, nabyć w od Niemców euro po 3 złote, ocieplić dom, a przede wszystkim musimy “być twardzi”.

Chcemy być opozycją konstruktywną, więc oferujemy naszej władzy porady zdobyte empirycznie. Niech służą.

Jak i co jeść nie płacąc

Danie jarskie organizujemy w następujący sposób: Należy udać się w porze późno popołudniowej na najbliższy bazar i zebrać bukiet jarzyn z tego, co zostało na straganach. Przecież nikt tego woził z powrotem na gospodarstwo nie będzie. Bardzo często sprzedawcy nabiału reklamują swój produkt pokazując jajko z nadtłuczoną skorupką. Wtedy najlepiej widać smakowite szafranowe wnętrze. Taki egzemplarz reklamowy na pewno nam oddadzą.

W domu czeka nas uczta w postaci warzyw zwody z „sadzonym” bez tłuszczu. Jednak nie wszyscy jesteśmy wegetarianami. Białko zwierzęce można pozyskać bezpośrednio od matki natury. Praktycznie wszystko, co pełza, biega, lata miauczy i szczeka po przetworzeniu nadaje się do spożycia. Ze względów estetycznych pominę przepisy. Wszak ten felieton nie jest książką kucharską, tylko zbiorem porad dla pracowników na śmieciówkach. bezrobotnych i ludzi, którzy z tramwaju „wolność” nie zdążyli się przesiąść się do ekspresu „kapitalizm”.

Uroczysta kolacja

Na uroczystą kolację z okazji rocznicy utraty pracy, podpisania umowy okresowej lub wygaśnięcia zasiłku udajemy się do dobrej, koniecznie popularnej restauracji. Sztuka polega na tym, że odwiedzamy lokal od zaplecza. W kraju, w którym są niedożywione dzieci, marnuje się spora ilość pełnowartościowej żywności. Może nam się trafić nawet kanapka z kawiorem lub ostryga.

Energia woda transport

Przy pierwszym symptomie kryzysu, a więc braku pieniędzy na rachunki, ocieplamy, po naszemu ogacamy lokal. Środki to nie tylko wełna mineralna lub styropian, to także nieco tańszy mech (uwaga – jest pod ochroną), słoma, tektura falista, w najgorszym wypadku krowi nawóz mieszany z gliną.

Gdy już nam odłączą media, bo nie stać nas na opłacanie rachunków, rozwiązujemy sprawę w następujący sposób:
Wodę pozyskujemy ze studni oligoceńskich (są teraz prawie w każdej dzielnicy) na przykład w wiaderku po ogórkach lub kiszonej kapuście. Na pewno będzie miała lepszą jakość niż niejedna „kranówka”. Energię cieplną najłatwiej wytworzyć w tzw. „kozie”, piecyku z rurą spalinową odprowadzoną przez „lufcik”. Można to urządzenie zdobyć w składnicach złomu. Paliwo to naprawdę drobiazg, przecież mamy całe hałdy śmieci, a nawet je importujemy.

Jeżeli mamy wykształcenie techniczne nie zawadzi podłubać w ścianie. Przy odrobinie szczęścia trafimy na przewód elektryczny pod napięciem. Wszak jeden z popularnych niemieckich ekologów powiedział: „Po co produkować energię, przecież prąd jest w gniazdkach”.
Transport najlepiej zorganizować przy pomocy wózka ze sklepów wielkopowierzchniowych. Metodę zdobycia takiego pojazdu pozostawiam inwencji czytelnika. Niestety pchać go musimy sami gdyż jak mówi premier musimy być twardzi.

Zabawne?

Nie!
A przynajmniej nie dla wszystkich. Powyższy materiał to wynik rozmów z mieszkańcami Żoliborza Pragi i Śródmieścia, bezrobotnymi, na groszowych śmieciówkach lub bezdomnymi. To nie fantazja.

Poznaj socjalistów!

PPS jest najstarszą partią polityczną w Polsce. Poznaj nasze dążenia i cele: działania parlamentarne, manifestacje i nie tylko. Od 1892 roku do dziś.

Przewiń do góry