Mirosław Nizielski

Powszechne protesty dotyczą odbierania społeczeństwu niezależnych sądów, a ostatnio nie respektowania praw kobiet do dysponowania własnym ciałem. Są to ważne zagadnienia w zakresie  praw , ale możliwe do odrobienia w stosunkowo krótkim czasie po nieuchronnej zmianie układu rządzącego. Znacznie większe szkody, mogące trwać całe pokolenie, wyrządzić może zmiana polityki edukacyjnej, realizowana od początku rządów PiS. Zmiana ta znacznie przyspieszyła po powołaniu Pana Czarnka na Ministra Nauki i Edukacji.  

Pod pozorem ochrony wolności wypowiedzi ograniczanej rzekomo przez operatorów sieci społecznościowych, którzy usuwają zapisy ksenofobiczne, obraźliwe dla grup społecznych obcych ideowo rządzącym,  zamierza się wprowadzić cenzurę rządową z nakazem likwidowania wpisów , które rządzący uznają za rzekomo obraźliwe, a w rzeczywistości  pokazujące zakłamanie ich elit.

Odwołania od powyższych nakazów rozpatrywać ma specjalna komisja, w której,  jak pokazuje aktualna rzeczywistość, przewagę będzie miała Zjednoczona Prawica, a nie bezstronni eksperci.

Pan Czarnek chce ustawowo  bronić przed osądem środowiska  prawicowych naukowców głoszących ksenofobiczne poglądy dotyczące praw kobiet, środowisk LGTB, niewierzących , migrantów itp. Jednocześnie ogranicza się środki i dąży do wyeliminowania z polskiej nauki „gender studies”, które badają uwarunkowania kulturowe związane z rozumieniem płci i cech przypisywanych tradycyjnie   tym płciom, pokazując równocześnie środki do zmiany tych tradycyjnych uwarunkowań. Znaczne ograniczenia dotyczą też naukowców powołujących się na teorie marksistowskie, które bez ograniczeń funkcjonują w krajach zachodnich i krajach rozwijających się.

Pan Czarnek  chce narzucić swój ahistoryczny punkt widzenia na rolę kobiety, wyrażony w jego wystąpieniach publicznych, a sprowadzający się do krótkiego stwierdzenia, że wyłączną rolą kobiety powinno być rodzenie dzieci i służenie mężczyźnie, w celu zaspokojenia jego pragnień i dążeń.

Wprowadzona już przez Pana Czarnka zmiana punktacji za publikacje naukowe wprowadziła prymat nauk teologicznych opartych na „prawdzie objawionej”, kosztem badań opartych o prawdę wynikającą  z obiektywnego z badania przyrody i otaczającej nas rzeczywistości.

Oczywiście nie można naukowcom prawicowym ograniczać wyznawania własnych poglądów i prowadzenia badań. Staje się to problemem, gdy te poglądy przenoszą do treści przekazywanych studentom, a co gorzej, gdy służą one  do ich dyscyplinowania lub oceny. A z takimi zachowaniami, potępianymi przez środowiska uniwersyteckie, a branych w obronę przez rządzących, mieliśmy w ostatnim okresie do czynienia.

Ta pozorna wolność do prezentowania poglądów w mediach społecznościowych, której obłudnie domagają się Panowie Ziobro i Czarnek nie może być całkowita. Nie możemy dopuścić do prezentowania w mediach społecznościowych tekstów skrajnie faszystowskich, nawołujących do przemocy i skrajnie obraźliwych. Regulacje w tym zakresie muszą powstać w ramach Unii Europejskiej, ponieważ ma ona większą siłę oddziaływania na globalnych operatorów. Nie wolno powierzać takich regulacji w Polsce zacietrzewionym i kłamiącym na co dzień prawicowcom z naszego rządu. Regulacje takie dotyczyć powinny również prezentowania tekstów pseudo naukowych prezentujących dawno obalone teorie, jak kreacjonizm zaprzeczający ewolucji w świecie żywym, czy skrajnie rzecz ujmując twierdzeniu, że ziemia jest płaska, jeśli nie jest to element satyry lecz poglądu naukowego.

 

Powołanie przez Pana Czarnka teologa o skrajnych poglądach na głównego eksperta od programów nauczania w szkołach świadczy o zamiarze dalszego i nieograniczonego przewartościowania tych programów w kierunku państwa wyznaniowego, kierującego się głównie poglądami hierarchów kościelnych, a także dalszego fałszowania historii, co ma już miejsce od początku rządów PiS, choć było też realizowane wcześniej lecz w znacznie mniejszym stopniu, przez porzednie ekipy postsolidarnościowe.

Wypierana jest też z programów szkolnych wiedza o seksualności człowieka na rzecz katolickich bajek o czystości, nieograniczonej miłości małżeńskiej , nieuniknionego cierpienia kobiet i tym podobnych bzdur wykładanych często przez obecnych lub byłych katechetów. Skutkuje to  pozostawieniu ucznia na czerpanie wiedzy od nieprzygotowanych często do tego rodziców, którzy sami pozbawieni byli w dzieciństwie rzetelnej wiedzy o zagadnieniu, lub z sensacyjnych i nie naukowych opowieści kolegów i koleżanek. Sprzyja też braku czujności wobec pedofilów, szczególnie tych w sułtannach, oraz niewłaściwych zachowań seksualnych i zachodzeniu w ciąże przez nieletnie dziewczyny.

Przegląd podstaw programowych ma zacząć  się od języka polskiego, historii i wiedzy o społeczeństwie.

Przedstawię teraz   pogląd socjalistów na programy nauczania w szkole, szczególnie w zakresie powyższych przedmiotów.

Traktując edukację jako zintegrowany system nauczania od przedszkola do ukończenia studiów przedstawiamy dwa ogólne postulaty dotyczące tzw bazy programowej, która musi być  opracowana ponad podziałami społecznymi.

Po pierwsze przygotowanie do życia w społeczeństwie w duchu odpowiedzialności obywatelskiej  i poszanowania wartości humanistycznych, co obecny system edukacji realizuje w minimalnym stopniu. Zaprzepaszczony został w tym zakresie powojenny dorobek polskiej pedagogiki .

Należy przywrócić i rozwinąć formy pracy grupowej i współdziałania uczniów w środowisku. Formy te zaniknęły zarówno z uwagi na oszczędności budżetowe szkół, jak i zanik autorytetu nauczyciela i wychowawcy spowodowany przepełnieniem klas, niskimi wynagrodzeniami i celowym obniżaniem  rangi nauczycieli w środowisku.

Programy powinny  położyć  nacisk  na naukę samodzielnego myślenia. Należy uczyć rozwiązywać problemy, a nie zapamiętywania faktów i formułek. Jakość kształcenia nie polega  na anachronicznym kształtowaniu postaw pseudo patriotycznych, lecz na przystosowaniu młodzieży do życia w szybko zmieniającym się świecie.

W nauczaniu przedmiotów społecznych (np. historii) trzeba kłaść  nacisk na umiejętność oceny zjawisk w ich kontekście historycznym, a nie zapamiętywanie dat i nazwisk, dobranych najczęściej pod kątem indoktrynacji politycznej (w tym religijnej).

Należy zmienić politykę edukacji historycznej ostatnich dwudziestu paru lat, negującą lewicowe, humanistyczne  idee  powszechnego braterstwa i pobrzmiewającą mesjanizmem Polaków jako narodu wybranego i kultu bitew,  a nie rzetelnej pracy i realizmu politycznego. Nieustanna gloryfikacja wysiłku bitewnego prowadzi  do zaniku poczucia, że pokój jest dla społeczeństwa wartością nadrzędną.  Kult żołnierzy wyklętych, wrogość do sąsiednich narodów i „dmuchanie w narodowy balonik” pogłębiają zjawiska nacjonalizmu,  ksenofobii i rasizmu. Takie zjawiska zawsze w historii stanowiły zarzewie konfliktów miedzy narodami, a w dobie  globalizacji prowadzą do psychozy wojennej. Wielce mylą się Ci, którzy takie zjawiska wiążą z patriotyzmem. Patriotyzm powinien się wyrażać  przede wszystkim gotowością pracy dla pożytku wspólnego, pracy na rzecz rozwoju społecznego i gospodarczego Polski.

W zakresie wiedzy o społeczeństwie  programy powinny przygotowywać do problemów z jakimi spotka się młody człowiek po ukończeniu szkoły. Potrzebne są elementy wiedzy prawnej i ekonomicznej, w tym wiedza o przyczynach nierówności społecznych i pułapkach nieograniczonego rozwoju, skutkującego nieodwracalnymi zmianami klimatycznym, ale także  nauka autoprezentacji i jasnego prezentowania posiadanej wiedzy. W ramach cykli tematycznych jest też miejsce na naukę zachowań społecznych oraz seksualności człowieka. Nauka tego przedmiotu powinna być prowadzona w formie oddzielnych cykli nauczania prowadzonych przez specjalistów, w tym specjalistów z poza szkoły.

Nauka języka polskiego i dobór lektur szkolnych powinien przekazywać informacje o różnych formach literackich jak poezja, powieść, opowiadanie, pamiętniki, literatura faktu itp.i ich rozwój w różnych okresach historycznych. Konieczna jest też prezentacja zmieniających się form języka i słownictwa, Nie może tez być pominięta antologia tych twórców, którzy zdobyli rozgłos na świecie, niezależnie od prezentowanych przez nich opcji politycznych.

Nauczanie przedmiotów ścisłych i przyrodniczych musi kłaść nacisk na zrozumienie realnych zjawisk i przygotowanie do życia w zmieniającym się świecie, w którym technika zastępuje wysiłek ludzki, a  człowiek musi zapewnić jej wykorzystanie zgodnie z potrzebami swoimi i otaczającego go środowiska. W nauce tych przedmiotów szczególnie pożądane jest korzystanie z form pracy grupowej, ponieważ nowe wynalazki i rozwój technologii jest obecnie wynikiem działań zespołów, a nie pojedynczych twórców.

Zdziwienie budzi fakt, że zmiany które planuje w edukacji PiS spotykają się z stosunkowo niewielkimi, w porównaniu do innych zagadnień, protestami społecznymi, zwłaszcza w środowiskach młodych ludzi, którzy niedawno zakończyli edukację, ale też w środowiskach rodziców dzieci, aktualnie uczęszczających do szkół. Czyżby stało się to dla nich czymś oczywistym, że programy nauczania opracowuje władza według swoich upodobań, a krytyczne myślenie nie opanowało ich umysłów.

Aktualni uczniowie zaczynają własną formę protestów poprzez masowe rezygnowanie z uczęszczania na lekcje religii. Rodzice często to popierają, ale nie chcą lub boją się aktywnie protestować przeciwko treściom jakie przekazywane są ich dzieciom. Potrzebne są naciski w formie grupowych wystąpień rodziców nie zgadzających się z sekularyzacja i upolitycznieniem treści nauczania.

Zwycięstwo Zjednoczonej Prawicy w zakresie form i treści nauczania oznaczać będzie cofnięcie Polski w rozwoju.

 

 Znajdziesz nas           Teeeter PPS                 OKW na FB