Bartosz Sieniawski

Rzecznik Prasowy OM PPS

 

"Ostatnio, kiedy uczyłem się do egzaminu późnym wieczorem, napisała do mnie koleżanka. Właściciel jej mieszkania pod jakimś błahym pozorem próbował wprosić się na niezapowiedzianą wizytę. Siedziałem akurat nad przepisami dotyczącymi naruszenia miru domowego, pod co podchodzą między innymi niezapowiedziane wizyty od landlordów. Dałem znać znajomej, że właściciel nie ma prawa jej nachodzić, kiedy mu się podoba. Co zrobił wyżej wymieniony, kiedy mu to przekazała? Wysłał jej SMS-a, że wypowiada jej umowę najmu. 

 Historia mojej znajomej kończy się dobrze, umowa nie przewidywała tak gwałtownego rozwiązania bez wyraźnego powodu, ale ta przygoda natchnęła mnie do przeanalizowania sytuacji lokatorów w Polsce. 

 Lokatorzy często są traktowani przez właścicieli mieszkań jak przykra konsekwencja zbieranych co miesiąc opłat. Jesteśmy żywym towarem, którego życiowym celem, według kamieniczników, jest regularne płacenie. Brak szacunku do wynajmujących mieszkania przejawia się nie tylko w takich historiach jak ta mojej znajomej, ale także w absurdalnie wysokich czynszach, czy mikroskopijnych metrażach mieszkań. Każdy z nas przecież musi gdzieś mieszkać - a ciężko o poczucie bezpieczeństwa w momencie, kiedy w kwestii mieszkaniowej mamy do wyboru małą i drogą kawalerkę, dzielenie lokum z kilkoma osobami albo kredyt i próba kupienia czegoś swojego, co w dobie patodeweloperki też nie daje 100% pewności i spokoju. 

 Niestety - polska polityka mieszkaniowa nie ma w sobie niczego skutecznego. Jedynym pomysłem władz jest rozpoczynanie kolejnych programów z plusem w nazwie i szumne przecinanie wstęg, za czym w praktyce jednak nie idzie nic, co mogłoby rozwiązać kryzys mieszkaniowy w Polsce. Rynek mieszkań jest chaotycznym, zarządzanym przez banki i deweloperów bąblem, który raz szybko pęka, a raz rośnie do wielkich rozmiarów. W tym wszystkim jesteśmy my - młodzi dorośli, rzuceni od razu na pastwę kapitału i czynszów. A to wszystko pomimo tego, że kwestię mieszkań w Polsce można rozwiązać inaczej. 

 Jestem tutaj, bo tylko partie lewicowe, tylko socjaliści i socjalistki, mają pomysły na rozwiązanie problemu mieszkaniowego w naszym kraju. Tylko oni traktują tę kwestię jako priorytet. Lewica mówi wyraźnie: każdy człowiek ma prawo do godnego mieszkania. Da się to urządzić lepiej - i my to zrobimy!"

 

Matylda Szpila

Redaktorka Naczelna OM PPS

 

"Mówiąc o klimacie nie da się mówić o "dobrych i złych" wiadomościach. Są tylko złe. Regularnie biorę udział w strajkach klimatycznych i sama doświadczyłam jak traktowani są młodzi ludzie walczący o środowisko. Jesteśmy zastraszani, legitymowani przez policję, aresztowani, ciągani po sądach, stawia się wobec nas zmyślone zarzuty, stosuje przemoc. Mam znajomych których spotkała przemoc ze strony policji podczas grudniowego młodzieżowego strajku klimatycznego. Za co? Za walkę o przyszłość planety na której mieszkamy? Tak traktowane są osoby, które poczuły w sercach obowiązek, by w końcu zająć się problemem wywołanym przez poprzednie pokolenia. I problemem przez poprzednie pokolenia zaniedbanym. Robimy robotę za nich, a oni i tak próbują nas powstrzymać. Dlaczego? Kto na tym zyskuje?

Jako młodzi ludzie musimy już teraz uporać się z suszami, zwiększoną ceną żywności, trudniejszym dostępem do wody, masową emigracją ludzi chcących uciec z terenów dotkniętych przez suszę i innymi skutkami katastrofy klimatycznej. To problemy które wpłyną na życie każdego i każdej z nas i nie da się ich zignorować.Pandemia pokazuje, że nawet jeśli katastrofa zagląda nam prosto w oczy, to rządzący myślą, wystarczy je zamknąć i problem zniknie. Dlatego tym bardziej to my, w pełni świadomi problemu, musimy bićjak najgłośniej na alarm, ale nie może być to już dłużej bezmyślne wołanie. 

 To co najistotniejsze, to w końcu jasne wskazanie faktycznych źródeł problemu i jego faktycznych rozwiązań. Miło jest myśleć sobie, że w pojedynkę dasz radę zmienić świat. Ale promowanie indywidualnych rozwiązań całego problemu ma jedynie na celu odwrócenie uwagi od faktycznych winowajców. To nie jednostka wywołała katastrofę klimatyczną i nie jednostka ją zatrzyma. 

 To co musimy zrobić, to w końcu pociągnąć do odpowiedzialności wielkie koncerny, omijające wytyczne dotyczące ochrony środowiska, przenosząc po prostu swoją działalność do krajów gdzie takich wytycznych nie ma. Korporacje, którym zanieczyszczanie środowiska się opłaca. Bo miło jest myśleć, że uratujesz planetę używając metalowych słomek i segregując śmieci. Ale to nic nie da gdy w tym samym czasie wlewane są do rzek hektolitry zanieczyszczeń z tysięcy fabryk. 

 Musimy postawić na źródła energii które są mniej szkodliwe dla środowiska i mogą dostarczyć odpowiednią ilość energii. Bo czysta energia nie może być nikłym procentem całości, na to jest już dawno za późno. Czysta energia musi grać pierwsze skrzypce. I musimy w tej kwestii rozważyć wszystkie opcje, w tym energię atomową, by znaleźć jak najlepsze rozwiązanie. 

 Niesamowicie ważnym działaniem dla polskich miast jest wsparcie transportu publicznego. Kraków, w którym mieszkam, okrył się już wątpliwą sławą przez swoje zanieczyszczone powietrze. Mimo to, zamiast zachęcać do korzystania z transportu publicznego, miasto podwyższa ceny i likwiduje bilety semestralne dla studentów. W mieście uniwersyteckim studenci zostali więc wykluczeni komunikacyjnie. Co zatem teraz nastąpi? Część przesiądzie się z pewnością do samochodów, jeszcze bardziej zanieczyszczając nasze powietrze, którym już wcześniej ledwo dało się oddychać.

 Musimy mieć tego pełną świadomość - rzeczywistość wygląda tak, że w sprawę klimatu potraktowano jak pracę zaliczeniową, do której usiedliśmy w ostatnim możliwym momencie, a termin mieliśmy wczoraj. Ale mimo to, nie możemy się poddać! Musimy zrobić wszystko co możemy. Dopóki jeszcze możemy. I właśnie to na nas, młodych spada odpowiedzialność by złagodzić skutki katastrofy klimatycznej. Bo inaczej nie będzie komu budować lepszej przyszłości."

 

  Jesteśmy na FB i YouTube                                       Profil OKW na FB