Wydawałoby się, że spółdzielczość mieszkaniowa jak i małe wspólnoty mieszkaniowe znikną z polskiego rynku mieszkaniowego po roku 2000 zgodnie z polityką ówczesnej koalicji. Okazało się, że historia najpierw rozprawiła się z AWS i jego wodzem oraz usłużnym premierem.
Spółdzielnie ostały się bo jest to sprawdzona forma własności ludzi pracy w wielu krajach UE. Niestety następna nowelizacja prawa o spółdzielniach mieszkaniowych z 2007 roku spowodowała sporo strat własnościowych. Ale ten potencjalny wróg dla branży developerskiej jakoś się utrzymał mimo nagłośnianych przez prawicę afer jak w jednej dużej spółdzielni mieszkaniowej zadłużonej na ponad 50 milionów przez skorumpowany zarząd. Ale od roku transmisje z posiedzeń komisji do spraw warszawskiej reprywatyzacji przypominają pokoleniu narodzonemu już po wojnie opowieści ich rodziców czym było przez wiele pokoleń mieć do czynienia z kamienicznikami. Nie trzeba było niczego lepszego, żeby spółdzielcy cieplej pomyśleli o zaletach spółdzielń mieszkaniowych czy wspólnot z ich stabilnymi czynszami.
Ale branża deweloperska postanowiła wycofać się z darmowej prezentacji na ekranach i już od pewnego czasu rzucała się na dalekie tereny poza granicami przedwojennej Warszawy. Takie wieści dochodziły z Ursynowa, Bemowa, Ursusa, Białołęki. Lewobrzeżna część dzielnic na skraju przedwojennych granic stolicy mimo klęski radnych lewicy żyła do niedawna w spokoju. Aż tu nagle niedawno artykuły z kilku gazet lokalnych na Bielanach postawiły ludzi na nogi. Mówią one o Wawrzyszewie płotem podzielonym co skutkuje zabraniem sporego kawałka zieleni parkowej mieszkańcom okolicznych wieżowców z Warszawskiej Spółdzielni Mieszkaniowej. W dodatku wystawienie na zagrodzonym terenie w „pasie przewietrzania miasta” budynków o wysokości przewyższającej drzewa jest tematem żartów z architektów miejskich co to nie czytają w gazetach o uporczywej walce ze smogiem. Ciekawy pomysł naszego towarzysza podany na burzliwym zebraniu mieszkańców władzom tej spółdzielni to będzie prawdziwy sprawdzian przewagi logiki nad durnym biznesem. Podobnie dzieje się pasażem na Conrada na Chomiczówce do likwidacji razem z apteką i ośrodkiem zdrowia utworzonymi od 35 lat po nacisku na ówczesne władze. Działa on nie tylko dla spółdzielców z Chomiczówki ale też dla wielu nowych wspólnot mieszkaniowych. A przecież niedawno wzburzyła to wielkie skupisko ludzi likwidacja w szpitalu bielańskim chirurgii dziecięcej. Na dodatek oliwy do ognia dolało zlikwidowanie jedynej całodobowej apteki przy ulicy Żeromskiego. Apteka ta służyła przez dziesięciolecia blisko 300 tysiącom mieszkańców Bielan, Żoliborza i okolicznych miejscowości rozciągających się po skraj Puszczy Kampinoskiej. Komentarze w autobusach nie cichną gdy widać olbrzymie tempo likwidacji pawilonów przy ulicy Żeromskiego jak opinia głosi byleby zdążyć przed zmianą radnych. Apteka całodobowa na Żeromskiego też była w innym niskim pawilonie – więc komentarze mówią, że będziemy gdzieś za lekarstwami w nagłej potrzebie jeździć już na zawsze na Górczewską na dalekiej Woli. Stąd tytuł kojarzący zdrowie na Bielanach z dzikim zachodem nikogo już nie dziwił . Żart typu panie Macierewicz wróć na swoje Bielany i przywróć nam też twoją aptekę najlepiej oddaje nastroje frustracji w tej spółdzielczej dzielnicy. Neokapitalistyczna gospodarka pokazała brak wrażliwości społecznej. Ludzie widzą, że władze mają od lat spore puste działki budowlane przy stacji metra Słodowiec i po drugiej stronie ulicy Marymonckiej. To cudowne miejsca na „Szklane domy” wyśnione przez barda PPS Stefana Żeromskiego akurat przy ulicy jego imienia. Dodatkowo powinny one powstać z jego pomnikiem za wizję socjalizmu jako sprawiedliwszego ustroju. Jak widać jest wiele spraw do posprzątania przed nowymi radnymi z Bielan i ich odpowiednikami w Radzie Warszawy. Byleby to byli niezłomni lewicowi mieszkańcy spółdzielń mieszkaniowych jak ich poprzednicy z przedwojennej bielańskiej spółdzielni „Zdobycz Robotnicza”.. Może zdarzy się socjalistyczny cud spółdzielczy jak to miało miejsce paręnaście lat temu na Żoliborzu, gdy wspólny front lewicowej inteligencji pracującej zblokował zamianę przychodni na Szajnochy na super bank.
Ryszard Dzieniszewski